Rozmowa pacjenta z dyspozytorem.

with Brak komentarzy

Bardzo często dochodzi do sytuacji, gdzie musimy wezwać pogotowie ratunkowe, straż pożarną czy też policję. Dzwoniąc na służby ratunkowe pacjent musi porozmawiać z dyspozytorem. Jak powinna przebiegać taka rozmowa, na jakie pytania powinniśmy być gotowi oraz jak się zachować pokażą dwie historie mojej znajomej, jak myślisz która rozmowa pacjenta z dyspozytorem była dobra?

 

ROZMOWA PACJENTA Z DYSPOZYTOREM HISTORIA PIERWSZA

 

Spacer.

Byłam wtedy świeżo upieczoną mamą, tego dnia moja córka kończyła właśnie równe dwa miesiące życia. Wybrałam się z przyjaciółką na spacer, która również była matką chrzestną mojej małej księżniczki. Zaczęło robić się chłodno, a że chodziłyśmy dobre 4 godziny postanowiłyśmy wejść do Oli na kawę. W końcu mała też powinna powoli robić się głodna. Nie zwróciłam uwagi na to, że “śpi jak zabita” podczas spaceru, jednak zdziwiło mnie, że wyciągnęłam ją z wózka, przeniosłam do pokoju i położyłam na łóżku, a mała nie obudziła się jak zawsze.

Cóż rozebrałam się i wzięłam się za młodą – ta jednak dalej zero pobudki. Akurat Ola przyszła do pokoju z herbatą, gdy Zuzia, bo tak ma na imię moja córka zaczęła łkać. Dosłownie, gdy mocno płaczemy łkamy tak dziwnie i ona właśnie takie odgłosy zaczęła z siebie wydawać. Zaczęliśmy rozmawiać jak to możliwe, że sen może być tak okrutny dla noworodka, że te aż płacze, a ja zaczęłam delikatnie ją szturchać. Odgłos łkania nie ustępował, natomiast dziecko nie dawało żadnych oznak, czy też poprawnie mówiąc nie reagowało na bodźce.

Nie wiedziałam co robić..

Korzystając z tego, że jestem koło rodziców wzięłam komórkę i poprosiłam, by przyszli do nas zobaczyć co się dzieje, ponieważ nie umiem dobudzić małej. Fakt, miałam 18 lat, jakąś wiedzę z zakresu pierwszej pomocy, ale brakowało mi z wiedzy o rodzicielstwie, o tym jak się zachować w takim przypadku! Plułam sobie w brodę, że mieszam w to rodziców, ale na prawdę nie radziłam sobie!

Rodzice pojawili się po chwili, zdyszani, szybko podbiegli do małej, zaczęli ją tykać. Mama zadzwoniła na pogotowie, a tata na rękach trzymając Zuzie próbował ją ocknąć.

Ważna rozmowa.

Oto jak przebiegała rozmowa mojej mamy – pacjenta z dyspozytorem:

dyspozytor: Operator xyz, w czym mogę pomóc?
pacjent (moja mama): Dzień dobry, moja wnuczka nie reaguje na dotyk, nie wiem co robić, dopiero od chwili jestem przy niej!

dyspozytor: Proszę powiedzieć dokładnie co się stało, w jakim wieku jest dziecko i co robiła już Pani z dzieckiem?
pacjent: Nie wiem! Mówię przecież, że ona nie reaguje, a córka do mnie zadzwoniła!!
dyspozytor: W jakim wieku jest dziecko?
pacjent: matko, dwa miesiące, czy dowiem się w końcu co się z nią dzieje?!
dyspozytor: Proszę się uspokoić, czy dziecko miało coś w ustach, czy jadło coś?

pacjent: (ej jadła coś?) nie nie jadła od 5.5 godziny.
dyspozytor: proszę chuchać dziecku w twarz, reaguje? Jak wygląda?
pacjent: (Mirek dmuchaj jej w buzię!) o otwiera oczy, ale zaraz odlatuje, ma sinawe usta o matko czy ona umiera?! Ratujcie ją!!!

dyspozytor: Rozumiem, proszę mi powiedzieć jeszcze..
pacjent: Cholera jasna ratujcie moją wnuczkę!!!! ileż można pierdzielić przez telefon?!
dyspozytor: proszę się uspokoić, bo inaczej nie będę w stanie pomóc i muszę znać adres, na który ma przyjechać zespół medyczny.
pacjent: ulica…. tylko szybko!
dyspozytor: niech jedna dorosła osoba wyjdzie przed klatkę, proszę czekać.

 

Dziecko w tej historii miało bezdech z omdleniem, a łkanie w tym przypadku było łapaniem powietrza. Przeczytaj uważnie rozmowę pacjenta z dyspozytorem: czy rozmowa przebiegała prawidłowo? Tak? Nie? Dlaczego, jak sądzisz?
Ta rozmowa z dyspozytorem była mówiąc krótko tragiczna. Babcią niemowlęcia targały emocje, nie dawała dojść do słowa swojemu rozmówcy oraz nie udzielała szczegółowych odpowiedzi.

 

Zobacz teraz drugą historię, przypadek niemalże ten sam, jednak zdarzył się 5 miesięcy później..

 

ROZMOWA PACJENTA Z DYSPOZYTOREM HISTORIA DRUGA

 

Historia lubi się powtarzać..

Po miesiącu spędzonym w szpitalu wróciłam do domu i zakupiłam córce monitor bezdechu, aby w nocy w razie czego nie przegapić możliwej utraty tak ważnej czynności życiowej jak oddech. Kilka razy pikał, jednak nic złego się nie stało.

Niespodzianka, matko.

Tego dnia mała bawiła się na podłodze i nagle na moich oczach padła jak długa – zemdlała. Podbiegłam do niej i od razu zaczęłam uważnie sprawdzać co się dzieje. Oddychała bardzo słabo często mocno łapiąc oddech, miała sine usta, zabawka była cała, więc miałam pewność, że niczym się nie udławiła. Położyłam ją na boczku i dokładnie obserwując zadzwoniłam na 112..

Ważna rozmowa..

dyspozytor: Operator xyz, w czym mogę pomóc?
pacjent (ja): Dzień dobry, z tej strony Wilk, mama 7mio miesięcznej dziewczynki. Córka bawiła się na podłodze i zemdlała, często łka, znaczy łapie oddech. Ma sine usta i bardzo ciężko oddycha, nie reaguje na dotyk i wołanie.
dyspozytor: Rozumiem. Proszę powiedzieć czy dziecko coś połknęło?
pacjent: Nie, bawiła się jedną zabawką, jest w całości, w ustach też nic nie ma, miała już bezdechu z omdleniem, gdy miała dwa miesiące, wykryto wtedy małą lecz podobno niegroźną dziurę w serduszku i powiększony 3ci migdał.
dyspozytor: przyjmuję zgłoszenie, proszę podać adres, w którym się Pani znajduje.
pacjent: ulica….. Jezu! Ona nie oddycha!
dyspozytor: Czy potrafi Pani wykonać resuscytację?
pacjent: Tak. Proszę przyjdźcie jak najszybciej, jestem sama w domu, drzwi zdążyłam otworzyć.
dyspozytor: Proszę ratować córkę i czekać na pomoc.

 

Przyjrzyj się teraz drugiej rozmowie, matka dziecka rozmawiała całkiem inaczej spokojnie, rzeczowo. Wiedziała też jak udzielić pierwszej pomocy, co zdążyło prawdopodobnie zaważyć nad życiem dziecka. Dyspozytor dostał od pacjenta szybko dokładne informacje i wiedział, że potrzebna jest pomoc oraz dla kogo i dlaczego.

 

ROZMOWA PACJENTA Z DYSPOZYTOREM WAŻNE ZASADY

Zapamiętaj!

Rozmowa z dyspozytorem służb ratowniczych powinna przebiegać według delikatnego schematu:

  • przedstaw się i powiedz po krótce co się stało,
  • odpowiadaj spokojnie i dokładnie na zadane pytania,
  • jeżeli dzieje się coś dodatkowo, na przykład poszkodowany traci oddech i nie wiesz jak mu pomóc – przyznaj się – dostaniesz dokładne instrukcje,
  • podaj dokładny adres w którym się znajdujesz, punkt odnośny,
  • nie rozłączaj się pierwszy,
  • nie panikuj,
  • zachowaj spokój,
  • nie wchodź w zdanie osobie z którą rozmawiasz to utrudnia jej pracę!

 

Od tego jak szybko zespół medyczny dojedzie do poszkodowanego oraz czy zdąży na czas ogromną rolę odgrywa właśnie rozmowa pacjenta z dyspozytorem. Zapamiętaj dlatego, że im więcej i spokojniej powiesz tym szybciej i lepiej pomożesz poszkodowanemu.